Blade Runner 2049 – refleksje po seansie

tumblr_static_26osk19e9qck84sgcwogsw88w

Pamiętam ten dzień, gdy po raz pierwszy obejrzałam w całości Łowcę androidów (1982). Dzieło mojego ulubionego reżysera, które jakimś cudem przegapiłam przez kilkanaście lat życia. A tu niespodzianka, bo  po wszystkim byłam rozczarowana (pomijając Harrisona Forda :D ), a pierwsze moje słowa podczas napisów końcowych brzmiały krótko i zwięźle – „głupi jakiś”. Serio. Jedynym wytłumaczeniem takiej opinii jest fakt, że był to pierwszy dzień stycznia, zaraz po Sylwestrze. Zatem jeśli nie oglądaliście jeszcze Łowcy…, a przymierzacie się do seansu, to podejdźcie do tego ze świeżą i trzeźwą głową. Koniecznie.

Łowcę… obejrzałam kilka tygodni później jeszcze raz. Na spokojnie, zaraz po przeczytaniu książki Blade Runner. Czy androidy marzą o elektronicznych owcach? z 1968 roku pióra P.K. Dicka, która stała się inspiracją dla filmu. Pisałam Wam o tym >TUTAJ<. Wpadłam jak śliwka w kompot, bo dopiero wtedy zrozumiałam, że ten z pozoru nudny film ma drugie dno. A później okazało się, że R.Scott szykuje dla wszystkich niespodziankę i do kin wpadnie kontynuacja całej historii jako Blade Runner 2049, a H.Ford powróci w roli Ricka Deckarda[fanfary!]!

Miałam co do tego filmu ogromne oczekiwania. Są bowiem produkcje, których ruszać nie wolno. Tworzenie na siłę sequeli, trylogii i miliona odcinków jak w Modzie na sukces bardzo rzadko spotyka się z uznaniem. Uważałam, że historia przedstawiona w Łowcy…, skupiona wokół celu życia androidów i ich człowieczeństwie, była na tyle dziwna i skomplikowana, że ciężko byłoby ją przebić. Skrzywiłam się także po przeczytaniu obsady. Pomyślałam Gosling? Serio?! Choć od Pamiętnika minęło już 13 lat, to nadal patrzymy na niego trochę przez pryzmat tamtej roli. W sumie nic w tym dziwnego, która baba na tym nie płakała? :D . O dziwo, do BR 2049 wpasował się idealnie. Chłodny, zamknięty, charyzmatyczny, na pozór niemanifestujący żadnych emocji. Jestem pod wrażeniem!

Tło muzyczne w BR 2049 jest prawie idealne. Ciężko przebić klimat stworzony 35 lat temu przez Vangelisa, ale tutaj wszystko do siebie pasuje. Muzyka nie przytłacza, wtapia się w obraz, raz po raz eksplodując dźwiękami prosto w nasze uszy (w kinie odbiór był zwielokrotniony, wszelkie tzw. pierdolnięcia momentalnie podnosiły nam ciśnienie i masakrowały uszy). Coś pięknego!

Wizualnie film jest po prostu piękny! Jego się nie ogląda, jego się podziwia. Podobne ujęcia  i kadry jak w poprzedniku, ten sam ponury nastrój, ta sama smutna deszczowa rzeczywistość. Wiadomo, że teraz możliwości technologiczne są o niebo lepsze niż w latach osiemdziesiątych, ale tu ma się wrażenie, że świat naprawdę tak wygląda. 163 minuty pięknego widowiska. Perfekcja!

35 lat temu Łowcę androidów mało kto docenił. Film nie spotkał się z większym uznaniem, bo świat ogarnięty był szałem Gwiezdnych Wojen (nie dziwię się) czy Star Treka (tu już się dziwię :P ), które klimat miały bardziej rozrywkowy. A Łowca… to kino sci-fi inne niż wszystko, co powstało do tej pory. Zapoczątkował nowe nurty i stał się inspiracją dla wielu późniejszych produkcji, przykładowo takich, jak Piąty Element, nowsze części Gwiezdnych Wojen i Star Treka, Pamięć absolutna czy Powrót do przyszłości. Domyślam się, że trzy dekady temu takie wyobrażenie świata niektórzy oglądali z opadniętą szczęką.

Blade Runner 2049 nie jest filmem rozrywkowym i lekkim. To psychologiczna produkcja bardziej skupiająca się na człowieku i jego naturze niż wszystkie inne filmy sci-fi razem wzięte. To smutna wizja przyszłości, w której roboty są bardziej ludzkie niż ludzie, a zabawa w boga prędzej czy później musi skończyć się źle.

Umrzeć dla właściwej sprawy.
To najbardziej ludzka rzecz, jaką możemy zrobić.

Z sali kinowej wyszliśmy z zachwytem wymalowanym na twarzy. Powtarzaliśmy sobie co chwilę ZAJEBISTY. ZAJEBISTY. O MATKO. CO TO BYŁO! I wtedy jeden gość powiedział do nas: „Słabo. Dupy nie urywa. Tron [strzeliłam mentalnego facepalma] był lepszy. Już mam dość takich filmów, gdzie naukowcy udowadniają, że da się zrobić wszystko. Teraz by się przydało, żeby coś pierdolnęło w Ziemię i nakręcili jak życie powstaje od nowa.”. Widać pan (na oko pod czterdziestkę) jeszcze nie dorósł do tego typu produkcji, bo spodziewał się rozrywkowej komedyjki ze świecącymi mieczami i kolorowymi ludzikami. A Blade Runner 2049 to film, nad którym trzeba jednak nieco pomyśleć, a nie tępo wpatrywać się w ekran, mlaskać popcornem i siorbać Pepsi z lodem przez słomkę.

Jest jedna rzecz, której  mi w tym filmie zabrakło, ale z drugiej strony cieszę się, że nie próbowano wprowadzić tego na siłę. Mowa o postaci Roya Batty’ego, w którego fenomenalnie wcielił się Rutger Hauer w Łowcy… . Nic nie przebije jego występu. Całe szczęście, że nikt nie wpadł na pomysł wplecenia w scenariusz jego powrotu. Nie wszystkie odgrzewane kotlety są zjadliwe.

Jeśli jesteście fanami ambitniejszego kina sci-fi, z nostalgią wspominacie Łowcę androidów z ’82 roku lub po prostu chcecie spróbować czegoś nowego, to szczerze polecam Wam najnowszego Blade Runnera 2049! A poniżej zestawienie porównujące obie produkcje (bez spoilerów).

Pozdrawiam!

10 comments on “Blade Runner 2049 – refleksje po seansie
  1. Sci-Fi to kompletnie nie moja bajka, ale są filmy, które to przełamują. Z pewnością kolejnym z nich będzie Blade Runner 2049 i to nie tylko ze względu na cudownego Goslinga :D Zauważyłam, że kino ma takie swoje przebłyski i tak jak potrafią przez jeden rok same beznadziejne filmy wypuszczać tak przez kolejny same perełki się pojawiają! I co ma na to powiedzieć mój portfel? ;)…

    • Akurat Blade Runner wyróżnia się na tle innych filmów sci-fi, zarówno tematyką, jak i samą realizacją, więc może przypadnie Ci do gustu. :)

      I znam ten ból. Szkoda, że portfel ma tak mało wspólnego ze studnią bez dna :P Swego czasu zastanawiałam się nad kartą UNLIMITED, ale stwierdziłam, że wtedy wyjścia do kina stałyby się takie… zwyczajne. A tak, to cóż, propozycji sporo, kasę trzeba wyłożyć, ale za to wypad i film jakoś bardziej się docenia i całość bardziej cieszy. :)

  2. Si-Fi mówię Nie, ale ponieważ tak mocno go polecasz, a ja miałam problem z wybraniem filmu w kinie na dzisiejszą randkę z mężem, to mnie przekonałaś. Nie będę ukrywać, że Gosling też mnie przekonał i nie kojarzę go wcale ze zbyt mdłym Pamiętnikiem, bardziej z filmem Drive, w którym odegrał rolę mojego ideału- romantycznego twardziela Włóczykija :D
    Dzięki!

  3. Ano wszyscy mówią, że piękny i całkiem, całkiem ale brak mu głębi jedynki. Jeszcze nie miałam okazji oglądać, ale zobaczę na pewno. Uwielbiam jak moja kumpela zawszę określa grę Goslinga. Przejdzie się, ruszy ręką, kogoś przeleci i na tym koniec :D

  4. A uwierzysz, że niektórzy [ja i większość moich znajomych z tamtych lat ;) ] już jedynkę uważali za spłycenie tematu powieści? …a potem płynął czas i nawet na Ghost in the shell 2 nie poszliśmy. Temat, kto jest bardziej ludzki – człowiek czy cyborg? – strcił na aktualności, bo większość z tamtego pokolenia dałaby się pokroić za tytanowy kręgosłup, który nie boli ;), że o innych modyfikacjach miłosiernie nie wspomnę. Ze względu na pana G. nie pójdę na 2, tak postanowiłam – ale zachwiałaś moim postanowieniem niecnie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>