Milion kopii, brak oryginału.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Zawsze byłam inna. Mamusia szyła mi sukienki i za wszelką cenę chciała mnie w nie wciskać, ja wolałam za duże, umorusane dresy, bo przecież brat też takie nosił. Gdy miałam 6 lat, kasetę magnetofonową Majki Jeżowskiej zamienił mi na The Black Album Metalliki. Koleżanki kupowały jakieś Bravo Girl i bawiły się lalkami Barbie, ja zbierałam tazosy z Gwiezdnych Wojen, ulokowane w chipsach i czytałam Kaczora Donalda. Inne dziewczynki nie lubiły się brudzić, ja całymi dniami biegałam po okolicy, skakałam po drzewach i jeździłam na składaku z prędkością światła, każdego wieczoru licząc nowe siniaki. Rówieśniczki nie lubiły obślizgłych zwierząt, a ja godzinami robiłam wyścigi ślimaków i łapałam kijanki do kieszeni. One zapisywały się na tańce i konkursy recytatorskie, ja wolałam biegać na SKS-y, rzucać się do piłki i skakać do piachu. Przy planowaniu wycieczek szkolnych zawsze razem z chłopakami głosowałam za wypadem w góry, ciesząc się na maszerowanie w błocie i wielkie zmęczenie. 

Nigdy nie podążałam tępo za obowiązującymi trendami. Nie chciałam być taka jak inni. Chciałam być sobą. W podstawowym wyposażeniu miałam żółte i zielone trampki, futrzany portfel z reniferem i paczkę cukierków. I chociaż nie cieszyło się to wielkim uznaniem wśród rówieśników, byłam na swój sposób szczęśliwa, bo jedyna w swoim rodzaju. Kiedyś opinia innych na mój temat była dla mnie bardzo ważna i bolały mnie wszelkie docinki. To chyba normalna reakcja. Z czasem nauczyłam się nie zwracać na nią uwagi i nabrałam odporności. I powiem Wam, że to jedna z najlepszych umiejętności, które podarowało mi życie.

Zawsze stawiałam na indywidualność. Nadal trzymam się tej zasady. Tylko dlaczego takowa nie jest w modzie? Idziesz ulicą i widzisz piętnaście osób ubranych w podobne spodnie, buty i kurtki. Kilka osób słucha tej samej muzyki bo modna. Dwanaście zna najnowsze trendy na Instagramie, ale nie wie jaka jest stolica Portugalii. Dziesięć ma dokładnie ten sam pogląd na jakiś problem, kopiując wypowiedź poprzednika, bo wypracowanie własnego zdania wymaga niestety odrobiny myślenia. 

Żyjemy w czasach KOPIUJ-WKLEJ. Dziś ciężko utrzymać się na powierzchni z własnym przekonaniem, bo jest się otoczonym przez wszechobecne kopie. Bo tak jest łatwiej. Bo nie trzeba się wysilać. Bo nie trzeba obawiać się odrzucenia – jesteś swój chłop, bo myślisz/wyglądasz/lubisz/działasz tak jak my. 

To ma początek jeszcze w szkole. Wszelkie próby zaistnienia i pokazania swojej indywidualności spotykają się ze ścianą – zarówno pedagogiczną, jak i koleżeńską. Wszyscy zrobili zadanie według wzoru, Ty zrobiłeś inaczej? Pała. Rozwiązałeś test według własnego przeczucia? Smuteczek – pała, bo nie wpisałeś się w klucz wymyślony przez „eksperta” od edukacji. Chcesz się wykazać i zrobić coś ponad program? Nauczyciel stęka bo nie uśmiecha mu się wzmożona praca z Tobą zamiast kolejnej kawy i porcji ciasta, a inni uważają Cię za lizusa. Wszyscy ubierają się kolorowo, Ty w odcieniach czerni i bieli? Minus. Wszyscy oglądają seriale na Netflixie, Ty wolisz czytać (!) książkę? Idiota. Grupa idzie na imprezę, Ty wolisz zostać w domu? Sztywniak. Wszyscy mają ciuchy z najdroższych sklepów, Ty wolisz perełki ze szmateksów? Biedak.

Można tak wymieniać bez końca. Więc jaki jest sens próbować? Po co mieć własne pasje i zainteresowania? Po co marnować energię, żeby zrobić dla siebie coś lepszego? Skoro można wpasować się w szary tłum i wieść spokojne życie, pozbawione większego celu.

Teraz dopiero sobie uświadamiam jakie to ważne, żeby w życiu się nie poddawać, żeby działać i dążyć do wyznaczonego celu, żeby mieć własne zdanie i nie bać się go wyrażać. Spotykam ludzi z pozoru szczęśliwych, ale tak naprawdę zamkniętych w swojej skorupie, przerażonych ewentualnym ocenianiem przez osobę z zewnątrz. A przecież człowiek nie jest w stanie dogodzić każdemu. Przede wszystkim powinien uszczęśliwić samego siebie, uwolnić się od wiecznego zamartwiania się nad sprawami, na które  nie ma wpływu. Nie bać się wybić ponad tłum i zrzucić maskę, za którą się ukrywa. Całe życie trzeba być zdecydowanym, walczyć o swoje i przeć do przodu, nawet jeśli to oznacza pójście pod prąd.

Pozdrawiam!

6 comments on “Milion kopii, brak oryginału.
  1. U mnie w liceum 90% dziewczyn wyglądało tak samo, same „modeleczki”… I oczywiście system kastowy rządził, a wyznacznikiem były ciuchy, super wakacje i ilość imprez na miesiąc. Na I roku studiów także spotkałam się z nietolerancją tego, że chodzenie po klubach mnie nie kręci, tak jak i powrót do domu w środku nocy przez całe miasto. Dużo tzw „słoików” nie rozumiało, że mieszkam w dużym mieście od urodzenia i już zanim poszłam na studia to byłam we wszystkich klubach, i mi wystarczy :)

    Dla mnie i tak największą epidemią jest stylizacja brwi… Już nawet 12-13 latki to dosięgło…

  2. Lizbona – ta stolica Portugalii. :D:D:D
    Mam tak samo jak ty – po latach jednak ta inność okazała się kluczem do „lepszego” życia. Nie umiem tego za bardzo wyjaśnić … Mam nadzieje, że jakoś telepatycznie wiesz o czym myślę … Hm.

  3. Tu w Anglii to i 8-olatki biegają z pełnym makijażem i z torebkami większymi od nich… -_-

    Nie znam wielu klonów, bo raczej trzymam się z tymi „idiotami, biedakami i sztywniakami”. Nie wiem więc, czy klony są faktycznie wartościowymi i wrażliwymi osobami bojącymi się opinii i presji z zewnątrz, czy są oni wynikiem selekcji naturalnej tępaków bez wyobraźni?

  4. To ja akurat w dzieciństwie raczej byłam taka mała dziewczynka, ale mimo, że w rajstopach biegałam to zawsze brudna od stóp do głów wracałam z poobdzieranymi kolanami, łokciami wracałam bo musiałam coś zrobić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>