Dunkierka – refleksje po seansie

Miałam nie pisać o Dunkierce. Bo temat ciężki, przykry i przecież taki „mało rozrywkowy”. Zgoda, ale z drugiej strony to również ważna karta historii, którą powinno się znać, a jeden z moich ulubionych reżyserów podaje nam tę lekcję na talerzu. Odkąd wyszłam z sali kinowej z tyłu głowy kłębi mi się kilogram myśli i chyba najlepiej będzie, jeśli się z Wami tymi przemyśleniami podzielę.

Dunkierka Nolana to nie film wojenny, ale dramat wojenny. Trzeba to podkreślić, bo nie chodzi o suche przedstawienie faktów, ale przede wszystkim o odzwierciedlenie emocji. Bo co może czuć człowiek, który na plecach czuje oddech wroga, a gdzieś za morzem, na horyzoncie widzi bezpieczną ojczyznę, ale nie może tam dotrzeć?

Nie poznajemy bohaterów bliżej, nie przedstawia się ich życiorysu i nie ma takiej potrzeby. Bo wszyscy pragną tego samego – by przeżyć.

Nie ma tutaj patetycznych słów, głębokich rozważań, nawoływań do walki rodem z polskich produkcji w myśl zasady „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Nie ma rozlewu krwi, latających członków i eksplodujących czaszek szybujących przez ekran w zwolnionym tempie.

Nie ma kilkuminutowych dialogów. A skoro nie ma dialogów, to jak może powstać tak dobry film? Otóż by współodczuwać niepewność, strach, rozpacz, walkę o ostatni oddech, hasła są zbyteczne. Widzimy twarze postaci, szczególnie oczy, które zdradzają więcej niż potok niepotrzebnych słów.

Sama tego nie zauważyłam, dopiero A. zwrócił mi uwagę, że ani razu nie została pokazana twarz wroga, mimo, że ciągle czuje się jego obecność. Symbol jego bezosobowości, bezduszności? Być może. Najbardziej przeraża to czego nie widać, czyż nie?

W tym filmie nie ma czasu na myślenie, jest tylko czas na odczuwanie. Tak, jak bohaterowie nie mają ani chwili na zastanawianie się i analizowanie sytuacji – oni chcą tylko przeżyć i walczą o to życie ze wszystkich sił. A widz czuje się, jakby walczył na równi z nimi.

Od lat wiadomo, że gdy na światło dzienne wychodzi produkcja duetu Christopher Nolan&Hans Zimmer, to będzie miała znamiona geniuszu. I tutaj jest tak samo. Przez 106 minut Zimmer buduje takie napięcie, że aż czuje się wszechobecny niepokój, a tętno zwalnia i przyspiesza w rytm dźwięków. Często w filmach odnosi się wrażenie, że muzyka jest doklejona, żeby coś podkreślić czy upiększyć. W Dunkierce ta muzyka wtapia się w tło, fantastycznie współgra z akcją, idealnie spaja wszystkie elementy. Ona po prostu tam jest. Coś niesamowitego. 

Mało znana historia Dunkierki jest symbolem ludzkiej siły i nadziei – gdy wojsko szczędziło własnych jednostek, setki cywilów zdecydowały się samodzielnie pomóc w ewakuacji tysięcy żołnierzy, tym samym zmieniając losy wojny. To dowód na to, że wspólnymi siłami można osiągnąć niesamowite rzeczy. Warto przypominać podobne historie, bo dobrze byłoby nigdy więcej nie doprowadzić do tego typu wydarzeń.

To jedna z tych produkcji, które WYPADA chociaż raz w życiu zobaczyć i przez chwilę poczuć coś „mocniej”. Dunkierka jest wstrząsająca, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wychodząc z kina, z szeroko otwartymi oczami, spoconym czołem i przyspieszonym oddechem, widz milczy. I chyba to jest najlepszy dowód na to, że dzieło Nolana to majstersztyk. 

10 comments on “Dunkierka – refleksje po seansie
  1. Nie czytałam – jeszcze nie widziałam filmu, a nie chciałabym się sugerować. Niemniej, piszę komentarz, bo polubiłam twój blog. :) Przeczytam później, obiecuję!

  2. A ja się boję takich głębokich emocji… Boję się, że pęknie mi serce. Ostatnim filmem wojennym, jaki obejrzałam, był ‚Katyń” w liceum. Wyszłam z filmu i trzęsłam się jak galareta, było mi niedobrze, nie mogłam jeść. Za bardzo mi takie tematy siadają na głowę… :(

    • Pierwszy raz ‚Katyń’ też oglądałam w kinie w czasach liceum i dość mocno go przeżyłam. Obejrzałam go drugi raz po latach i efekt nie był już tak mocny.
      W ogóle nawet nie da się porównywać tych produkcji, bo dzieli je istna przepaść :P
      Wiadomo, że nie można niczego oglądać na siłę, ale zapewniam Cię, że warto! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>