Czytanie nie boli. Serio.

Ja rozumiem, że kwiecień plecień przeplatać lubi, ale temu, że w maju chodzę w wełnianej czapce, a za dwa dni mają nastąpić przymrozki jestem stanowczo przeciwna. Słuchając zaleceń lekarskich, powinnam zażywać kąpieli słonecznych, tymczasem bliżej mi do Jacka Nicholsona w Lśnieniu…

W marcu zmogło mnie choróbsko, co wykluczyło mnie z polowania na zakopiańskie krokusy, a gdy wreszcie wróciłam do żywych, przysypała je trzymetrowa warstwa śniegu. Tydzień temu wyciągnęłam z otchłani trampki i okazało, że mogłam sobie oszczędzić zachodu, bo przez ostatnie dni powinnam popylać w płetwach i kajaku. Teraz, planując przyszły tydzień w kalendarzu, uświadamiam sobie, że jest piąty miesiąc roku, a ja wciąż piłuję na zimowych oponach. I niczym Hamlet mam dylemat – zmieniać czy nie zmieniać, skoro zaraz znowu termometr będzie krzyczeć MRÓZ MRÓÓÓÓÓZ! I ja wiem, że ja normalna nie jestem, ale żeby pogoda była bardziej pierdolnięta ode mnie, to jestem w szoku.

Jestem również w szoku, gdy patrzę na statystyki czytelnictwa w Polsce. Nic dziwnego, że tak wielu ludziom tak ciężko się dogadać, skoro osoba A czyta informacje w Internecie i prasie oraz kilka książek rocznie, a osoba B ostatni raz czytała Plastusiowy Pamiętnik w szkole podstawowej.

W kontekście badań prowadzonych w poprzednich latach można mówić o stabilizacji czytania lub – biorąc pod uwagę większość społeczeństwa – nieczytania. 16% badanych nie przypomina sobie, żeby czytało jakąkolwiek książkę, gazetę, czasopismo, wiadomości w sieci ani nawet tekst o objętości przynajmniej trzech stron.* 

Trzy strony. Co to są trzy strony? To jakieś pięć etykiet domestosa, instrukcja składania szafki z Ikei (bo tam dużo obrazków!) albo przepis na gołąbki napisany ręcznie. Przeczytanie trzech stron prostego tekstu zajmuje przeciętnie rozwiniętemu homo sapiens około minuty. No góra pięć minut jeśli to wyraźnie ułomny przypadek. Ale to wciąż tylko ułamek doby. Ułamek, którego 16% społeczeństwa nie jest w stanie poświęcić na czytanie. 

Bardzo często niechęci do czytania nabywamy jeszcze w szkole. Osobiście uwielbiałam Potop, Zbrodnię i karę, Mistrza i Małgorzatę czy Tango, ale zdarzały się lektury, które odrzuciłam po kilku kartkach. I co z tego, że są ściągi i opracowania lektur, skoro i tak musisz je ogarnąć. Szkoła zmusza do czytania na siłę, pod oceny, testy i egzaminy. Mało to ma wspólnego z rozwijaniem osobowości. Idealnie byłoby, gdyby raz w miesiącu można było przeczytać i zaprezentować własną interpretację indywidualnie wybranego tekstu – niekoniecznie książki, ale choćby artykułu w prasie czy choćby tekstu piosenki. Zmusić mózg  i wyobraźnię do wysiłku. Na razie jest to możliwe w zaciszu domowym, jak już masz chociaż zdaną maturę i nie stoi nad Tobą kat-polonista.

Czytelnictwu zapewne nie sprzyjają kosmiczne ceny pozycji książkowych. Uwielbiam posiadać książki, uwielbiam jak pachną! Jednak gdybym chciała kupować wszystkie tytuły, które mnie interesują, musiałabym przeznaczać na to 1/3 wypłaty miesięcznie. To przykre, bo bez książek da się żyć, ale bez jedzenia to już nie bardzo. Na szczęście z opresji ratują okazyjne promocje w Lidlu czy Biedronce, gdzie dobre okazy można kupić za połowę ceny. No i istnieje jeszcze jedna genialna instytucja, w które można dostać książki za darmo! Poważnie. Po prostu wybierasz książkę, witasz się z panią/panem i idziesz do domu z tomiszczem pod pachą. I w dodatku nikt nie oskarża Cie o kradzież. Pod warunkiem, że wcześniej założyłeś kartę biblioteczną :) I jest jeszcze jedna niedogodność – choćbyś nie wiadomo jak bardzo przywiązał się do danej książki, prędzej czy później musisz ją oddać. Niestety, to jedyna wada bibliotek (bo tak właśnie nazywa się ta instytucja, gdyby ktoś nie wiedział :D ). 

Nie wiem, czy śmiać się czy płakać…

Nie przemawia do mnie wytłumaczenie Nie mam czasu na czytanie. A na gnicie przed telewizorem masz czas? Nikt nikogo nie zmusza do czytania Trylogii Sienkiewicza całymi dniami. Na przegląd najważniejszych wiadomości wystarczy 30 minut dziennie. To tak samo, jak z choćby minimalną aktywnością fizyczną. Wszystko jest kwestią organizacji czasu i ustalenia priorytetów.

Błagam, czytajmy. Czytajmy jak najwięcej. Nie po to człowiek kiedyś wymyślił pismo i nauczył się czytać, żeby teraz jego potomek cofał się powoli do epoki kamienia łupanego…

Pozdrawiam!

* źródło: http://www.bn.org.pl/aktualnosci/1338-czytelnictwo-polakow-2016-%E2%80%93-raport-biblioteki-narodowej.html

5 comments on “Czytanie nie boli. Serio.
  1. Sprawa ze mną wygląda tak, byłam wzorową uczennicą i czytałam grzecznie wszystkie lektury (do pewnego czasu zarówno pierwsze, jaki i drugie), ale nie uznawałam czytania dla przyjemności. I teraz najlepsze dopóki nie trafiłam na Pottera :D Na Ozyrysa! ten cykl odmienił moje życie i mówię serio serio. Od liceum staram się łykać książkę tygodniowo, jak faktycznie nie mam czasu to chociaż dwie na miesiąc. Aaa nie uznaje bibliotek, ani e-booków. Książka to książka musi pachnieć i być moja, ewentualnie pożyczona od znajomków.
    Skoro już dałaś ilustrację z „Lśnienia” to co dla Ciebie lepsze film, czy książka? Jeszcze jest miniserial, ale bez tego no chyba, że bardzo chcesz.

    • E-booki są fe – nie pachną, nie śmierdzą, nie można macać i szurać kartkami…
      A Potter to było O-B-J-A-W-I-E-N-I-E !

      Jeśli chodzi o Lśnienie, to mam taki problem, że jestem zafascynowana aktorstwem Jacka Nicholsona. I chociaż synek zachowaniem przypomina kosmitę, a główna bohaterka wygląda jak zmokła dżdżownica i krzyczy przez 98% filmu, to JN sprawia, że w mojej ocenie film wygrywa z książką. :)

  2. Jacka również uwielbiam, ogólnie za całokształt i również uważam, że w tym wypadku wyjątkowo film jest lepszy, ale dla mnie to zasługa wizji Kubricka, choćby nawet Synek gadający z palcem jest lepszy niż Synek gadający ze sobą z przyszłości. Tak jak uwielbiam Kinga to tu interpretacja reżyserska była znacznie ciekawsza, o co się biedula obraził :D

  3. Podpisuję się czym tylko mogę i pod wszystkim, co tu napisałaś. Zastanawiam się, co warunkuje u ludzi chęć/niechęć do czytania. Czy jest to poziom inteligencji, wrażliwość, wyobraźnia lub jej brak, czy ciekawość otaczającego świata?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>