Już po Świętach – wreszcie można odpocząć!

Świąt już nie ma, brzuszek został. Kto nie wygląda tak po świętach, niech pierwszy rzuci jajkiem.

Najpierw nie można doczekać się świąt i upragnionego wolnego czasu. Później w większości domów zaczyna się akcja wielkiego odgruzowywania przestrzeni. Następnie ten piękny świąteczny moment nadchodzi – można leżeć plackiem, pić i żreć. Bo w święta się nie je – się żre! Serniczek, babeczka z polewą i bez polewy, kiełbaska w cieście, kiełbaska biała i kiełbaska nie-biała. Boczuś pieczony – spróbuj. Nadziewany schabik. Pasztetów dwa rodzaje, dwa kilo od razu, przecież lubisz. Angiogram w zestawie. Makowiec. Mazurek z czekoladą. Mazurek z masą kajmakową. Jajko czekoladowe. Jajko na twardo. Jajko nadziewane. Jajko z rzodkiewką. Jajko z łososiem. Jajko w sosie. Jajko bez sosu…
Biedni ci co są na diecie, bo nie dość, że muszą walczyć sami ze sobą, z nadprodukcją śliny, cichym poburkiwaniem brzuszka i tykaniem kalkulatora kalorii w mózgu, to jeszcze spada na nich morderczy wzrok członków rodziny i teksty stare jak świat: NO JAK TO, MOJEGO NIE SPRÓBUJESZ? SPRÓBUJ, BO TO NOWY PRZEPIS! WAM OD TYCH DIET W DUPACH SIĘ PRZEWRACA! KTO TO WIDZIAŁ, ŻEBY W ŚWIĘTA NIE JEŚĆ! ZOBACZYSZ, ŻE SIĘ Z TEGO GŁODU ROZCHORUJESZ! 

Następnie nadchodzi czas narzekania. OMATKOBOSKOZCÓRKO ILE JA ZJADŁAM! ILE SPRZĄTANIA! ILE PIENIĘDZY NA JEDZENIE! KTO TO WSZYSTKO ZJE?! TRZEBA ROZDAĆ SĄSIADOM, PRZECIEŻ TEGO NIE PRZEJEMY! Wystarczyłoby zamiast całej świni, kupić jeden kawałek. Zamiast całego pęta trzech rodzajów kiełbasy wziąć po jednej sztuce z każdego. Domowe wypieki w ilości hurtowej, której nie powstydziłaby się najlepsza cukiernia można by ograniczyć do jednego ulubionego ciasta. Zamiast pięciu sałatek z pewnością wystarczyłaby jedna. Ale taka już nasza tradycja, że choćby się człowiek posrał, to w chuj jedzenia na stole musi być. A potem trzeba to zeżreć, no bo jak to! CHCESZ ŻEBY SIĘ ZMARNOWAŁO?!  JEDZ! PRZECIEŻ SIĘ TEGO NIE WYRZUCI!

I ciekawe, że w wielu głowach pojawia się błysk UFF, DOBRZE, ŻE JUŻ PO ŚWIĘTACH, TERAZ ODPOCZNĘ. Bo nie trzeba myć okien, domu remontować, jeść więcej niż pułk wojska i siedzieć w gaciach z rozpiętym guzikiem, żeby przypadkiem nie wystrzelił i kogoś nie zabił. Ale potem człowiek i tak patrzy w kalendarz i ze łzami w oczach odlicza dni do kolejnego wolnego. I czeka, kiedy znowu będzie można leżeć plackiem, pić i żreć. Ale nie trzeba płakać, to już niedługo – Majówka na horyzoncie!

Pozdrawiam (najedzona, w dresie bez guzika)  :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>