Człowiek człowiekowi małpą?

Uważa się powszechnie, że człowiek pochodzi od małpy. Oczywiście z naukowego punktu widzenia nie jest tak, że połowa małp stwierdziła Człowieki to jest to! Hej, bądźmy człowiekami!, zrobiło się czary-mary i powstał człowiek, a połowa olała sprawę i zajęła się skubaniem pchełek. Chodzi raczej o to, że dawno, dawno temu za siedmioma lasami, mieliśmy wspólnego genetycznego przodka. W istocie mamy dużo cech wspólnych z tymi przemiłymi ssakami. Niektórzy przedstawiciele naszego gatunku mają ich aż nadto.

Sytuacja I

Świt. Budzę się i nie dowierzam, że muszę już podnieść swoje zwłoki z łóżka. Rozmyślam o śniadaniu gapiąc się w okno i wtedy (niestety) dostrzegam w odległości 50 metrów TO. Mężczyzna w średnim wieku, przyjechał pod pojemnik na butelki, żeby wypakować z bagażnika pół tony plastiku. I w tym momencie chyba mocno go przyszpiliło. Pospiesznie wrzuca śmieci, wskakuje za kontener, rozpina spodnie i przodem do mnie odkręca kran. Taki ekshibicjonizm miałby swoje uzasadnienie, gdyby pan miał się czym pochwalić. I chociaż mam astygmatyzm i czasem dwie literki łączą mi się w jedną, to mogę powiedzieć, że tam raczej widziałabym źródło jakiegoś kompleksu niż zadowolenia. Niby ludzka sprawa, każdemu może się przytrafić, ale jak już dopada nas punkt krytyczny, to sprawdźmy chociaż dwa razy, czy nie wystawiamy swoich skarbów w stronę czyjegoś okna… Bo widowni może przejść ochota na śniadanie, obiad lub kolację. Do końca tygodnia. 

Sytuacja II

Lato, spacerek z pieskiem, relaks, jest bosko. Człapiemy wolno, grzejemy plecki w słoneczku. Przed nami idzie nieco rachityczny pan. Tempo zbliżone do naszego. Co jakiś czas słychać dziwny odgłos, jakby gdzieś obok szło małe prosiątko i pochrząkiwało radośnie. Wtem okazuje się, że to pan próbuje nieudolnie „zaciągnąć chara”. Niby nic strasznego, jak katar męczy to różne dźwięki nie raz się z siebie wydawało byleby się glutów pozbyć. Niewzruszona człapię dalej, z psem przy nodze. I wtedy niestety pan się zatrzymuje, nie patrząc czy komuś by to przeszkadzało, pochyla nad poboczem i trzymając za jedną dziurkę w nosie, wydmuchuje z drugiej stróżkę czegoś, co ciągnie się bardziej niż najlepszy ser na włoskiej pizzy. To COŚ spada na ziemię z niemiłym plaśnięciem, a on zadowolony żwawiej rusza dalej. I tak sobie patrzę na swoje buty, na psa, na tego pana i stwierdzam, że przecież również dobrze mogę iść inną drogą, bo w zasadzie to … w sumie… tak właściwie… to ten… wszystko mi już jedno, byle jak najdalej stąd.

Sytuacja III

Wiosna, randkujemy w parku. Jest słonko, jest rzeka, śpiewają ptaszki – lepiej być nie może. Oczywiście, zawsze musi nam się przydarzyć coś dziwnego, więc czar chwili pryska w sekundzie. Oto widzimy kobietę, na oko emerytkę, która zrywa się z ławki i biegnie w stronę trawnika. Tam spuszcza spodnie, kuca i po środku parku wali najprawdziwszą na świecie KUPĘ. Następnie kulturalnie wyciera się chusteczkami, które zostawia na swoim autorskim kopczyku i zadowolona odchodzi. I dochodzimy do wniosku, że przecież park to nie jest najlepsze miejsce na randkę i równie dobrze możemy się przejść po centrum handlowym i dać odpocząć oczom i mózgowi, starając się wyrzucić ten widok z pamięci. Teraz, po 6 latach stwierdzamy, że nie do końca się to udało, bo pamiętamy to nadal. Ale po czasie zniknął już odruch wymiotny. :)

Powiedzenie komuś TY MAŁPO!  uważane jest za obraźliwe. Zastanawiam się tylko – dla człowieka czy dla małpy? ;)

Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>