Narzekanie – czyli jak zniechęcić do siebie ludzi

Ponoć w trakcie rozmowy większość ludzi narzeka średnio raz na minutę. Raz na minutę! Nic więc dziwnego, że po jakimś czasie taka tendencja wchodzi w nawyk. Mózg przyzwyczaja się do narzekania, bowiem negatywne nastawienie przychodzi łatwiej.

Jestem świeżo po zjazdach rodzinnych, a spotkania tego typu to zawsze idealna przestrzeń do narzekania ;). Poniżej lista perełek usłyszanych w ostatnim tygodniu, czyli rzeczy, na które narzekamy najczęściej:

  • Zdrowie
    Boli mnie noga,

    - Boli mnie ząb,
    - Boli mnie ręka,
    - Nie mogę się zgiąć,
    - Nie mogę się wyprostować.

  • Rodzina
    - Ta zupa jest niedobra, po co dodałaś brukselki?,

    - Tak chcesz iść na urodziny babci? No ty w ogóle nie masz przyzwoitości,
    - Cały czas tylko sprzątam w tym domu, a wy brudzicie!,
    - Dlaczego ta choinka stoi tak krzywo, nie widziałeś jak ustawiasz?

  • Inni ludzie 
    - Ten to ma pieniędzy, pewnie kradnie,
    - Zobacz jakie auto kupił, ale trawnika to nie posprząta,
    - Czy oni muszą tak głośno tej muzyki słuchać?!,
    - Widziałaś jak była ubrana? Mało brakowało a biust by jej wpadł do zupy.

  • Szkoła/praca 
    - Słynne Jak ja nienawidzę pracy/szkoły,
    - Mam tyle zadania domowego,
    - Cały czas nie dostałem premii,
    - Nie chce mi się iść do pracy.

  • Ja 
    - Nic mi się nie udaje,
    - Niczego w życiu nie osiągnę,
    - Jestem gruby,
    - Mam okropny nos,
    - Ty to przynajmniej jesteś szczupła, a popatrz na mnie,
    - Jestem tak zmęczona tymi świętami.

Zastanawiam się tylko, czy dzięki narzekaniu sytuacja się poprawia? Przestaje boleć palec, poprawia się pogoda, brat nagle zmienia cechę charakteru, a rodzice przestają denerwować? Nie. Więc czy nie lepiej porozmawiać i podzielić się swoimi spostrzeżeniami zamiast szerzyć defetyzm? ;)

Każdemu zdarza się narzekać, raz na czas to jeszcze nic takiego. Czasem po prostu jest konieczne spuścić nieco pary. Istnieje jednak ciekawy sposób na unikanie narzekania. Dla mnie to DZIELENIE SIĘ TROSKAMI. Chodzi o to, żeby drugą osobą poinformować o tym, jak się czujemy, co nas gnębi albo smuci, ale w taki sposób, aby wywiązała się z tego rozmowa, lub możliwe było wspólne znalezienie rozwiązania. Dzielenie się emocjami z innymi momentalnie poprawia samopoczucie, ale i relacje. Wbrew pozorom to bardzo proste, oto przykład:

NARZEKANIE
Cały czas źle się czuje, boli mnie głowa już kilka godzin.
A do tego ta pogoda, cały czas leje, nie można nawet wyjść z domu i nic się człowiekowi nie chce.

DZIELENIE SIĘ TROSKAMI
Wiesz, nie mam dzisiaj formy, dokucza mi ból głowy, chyba przez pogodę. Skoro tak pada i nigdzie nie wychodzimy, może obejrzymy film?

Z pozoru różnica jest niewielka, ale dla drugiej osoby ma to znaczenie. Ponadto zauważcie, że narzekając zawsze zmieniamy głos, a na twarzy często pojawia się jakiś grymas. Natomiast opisując swój stan mówimy spokojnie, a nasz rozmówca na pewno nie ma ukrytego pragnienia, żeby nam przyłożyć ;).

Taka ciekawostka na koniec: Polacy stworzyli aplikację do narzekaniaHaterick. Polecam poczytać, humor poprawia się od razu! ;)

 Pozdrawiam!

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>